wtorek, 7 lutego 2017

I love complicated


S o m e   t h i n g s,   o n c e   y o u' v e   l o v e d   t h e m,   b e c o m e   y o u r s   f o r e v e r.
A n d   i f   y o u   t r y   t o   l e t   t h e m   g o.
T h e y   o n l y   c i r c l e   b a c k   a n d   r e t u r n   t o   y o u.
T h e y   b e c o m e   p a r t   o f   w h o   w e   a r e...
...o r   t h e y
d e s t r o y   y o u


Imię: Lucien Timothy
Nazwisko: Howland
Wiek: 26 lat
Płeć: Mężczyzna
Data urodzenia: 28 stycznia 2005
Rodzina:
  • Helen Adrea Carr-Howland - spokojna, stateczna kobieta, chociaż bardzo władcza. Całkowicie podporządkowała sobie męża, co zresztą nie było trudne. Zarządzała finansami i dbała o edukację dzieci. Była filarem, na którym wspierał się cały dom. Niespodziewanie, po urodzeniu Rubby zaczęła wszędzie dostrzegać zagrożenia dla siebie i dzieci. Niesłusznie oskarżała swojego męża o więzienie jej i terroryzowanie. Alexander po długich namowach podjął decyzję o przeniesieniu chorej małżonki do kliniki psychiatrycznej, gdzie zmarła dożywając 49. zimy swojego życia.
  • Alexander Michaił Howland - Amerykanin rosyjskiego pochodzenia, z zawodu prawnik, z zamiłowania poeta. Razem z małżonką wiedli całkiem dostatnie życie w Vermontville. Lucien nie mógł wprost uwierzyć, jak ktoś tak mało asertywny jak jego ojciec, mógłby pracować w sądzie. Mężczyzna troszczył się o rodzinę, między innymi dlatego, że ciężko byłoby mu znaleźć kogokolwiek innego, kto tak cierpliwie wysłuchiwałby jego nieudolnych prób mierzenia się z poezją. T właśnie ze względu na swoją pasję kładł szczególnie nacisk na znajomość literatury amerykańskiej. Był bardzo przywiązany do żony, więc do ostatniej chwili wypierał samą myśl o jej chorobie psychicznej. Pomimo wsparcia ze strony Dolores, nie potrafił sobie poradzić z jej zniknięciem. Nadal żyje, chociaż cierpi na stwardnienie rozsiane i zaniki pamięci. Mieszka w Detroit, ale Lucien rzadko go odwiedza. 
  • Dolores Lydia Howland - najstarsza z rodzeństwa, między nią, a Lucienem jest rok różnicy. Była leniwa, ale troskliwa. Po zniknięciu matki, wspierała ojca na wszelkie możliwe sposoby, aż do 2030. roku. Spadła z drabiny pożarowej, kiedy usiłowała dostać się do zatrzaśniętego mieszkania.
  • Rubby, a właściwie Rubenny Cynthia Howland - urodziła się w dzień, w który rzekomo miał skończyć się świat- 12. grudnia 2012 roku. W istocie ten dzień był początkiem końca dla rodziny Howlandów. Dwa lata po jej narodzinach, Helen trafiła do kliniki. W dodatku była bardzo kłopotliwym dzieckiem. Stale trzeba było na nią uważać, bo wkładała palce do kontaktu albo bawiła się ostrymi rzeczami. W przeciwieństwie do siostry, uwielbiała się uczyć. Zakrztusiła się tortem w wigilię swoich 17. urodzin.
  • Geogore Yakov Howland - brat bliźniak Alexandra, cyniczny, wiecznie patrzący na resztę rodziny z pogardą. Uważał, Alexander marnował czas i pieniądze siedząc w domu i martwiąc się o "troje małych gówniarzy i ich równie niedorozwiniętą matkę". Stał się ofiarą epidemii, mając 41 lat.
Związek: Brak
Przynależność: Świetliki
Praca: Handluje lekami, pomaga w nielegalnej produkcji alkoholu i stara się wyglądać wiarygodnie. 
Umiejętności: Za każdym razem, gdy przekraczał próg domu swojego brata, George Howland zwykł mówić, że Lucien jest podobny do tego gatunku zboża, które sieje się samo i na nic nie jest nikomu potrzebne. Być może to przez kolor włosów, może przez drobną posturę, a może przez to, że, w istocie, nigdy nie był zbyt przydatny. Ani- tym bardziej- utalentowany. Czas, poświęcony przez jego siostry na doskonalenie zdolności plastycznych, on spędził na wspinaniu się na dachy i spadaniu z nich. Posiada jedynie te umiejętności, które utrzymują go przy życiu; jest w stanie ugotować coś jadalnego, umie się wspinać, zna zasady pierwszej pomocy i- co najważniejsze- potrafi rozpoznać niebezpieczeństwo. Po ojcu odziedziczył talent do unikania odpowiedzialności. Całe życie spędzone na ucieczkach zaowocowało dobrą kondycją i uczyniło Luciena dostatecznie szybkim, żeby wykręcić się od obowiązków. Chemia i literatura amerykańska nie mają przed nim tajemnic, chociaż żadne z tych zagadnień nigdy go specjalnie nie interesowało. Nawet, jeżeli to drugie było pasją Alexandra, to w oczach Luciena mężczyzna był tylko małym człowieczkiem w cieniu matki. Stąd zdumienie wywołane wiadomością, że Alexander miał wrogów. Kolejnym szokiem były zajęcia na strzelnicy. Jakkolwiek bezsensowne wydały się wtedy Lucienowi te ćwiczenia, w kolejnych latach umiejętność posługiwania się bronią palną wielokrotnie mu się przydała. To by było na tyle, jeśli chodzi o przydatne umiejętności. A nie, sekundę, włada łaciną i potrafi czytać do góry nogami. W dzieciństwie uwielbiał kucać u szczytu schodów i czytać umowy, które dorośli wypełniali przy biurku. 
Charakter: Lucien Timothy Howland jest tchórzem. To prawdopodobnie jedyna rzecz, która go wyróżnia. Jeśli szukasz osoby, która skoczy za tobą w ogień, położy na drutach lub podzieli kołdrą, nie mogłeś trafić gorzej. Nie wynika to z egoizmu, a raczej bardzo silnego instynktu samozachowawczego; ucieka, kiedy trzeba, nie potrafi się poświęcać i unika wszelkiego ryzyka. Co osobliwe u osoby, która parokrotnie próbowała popełnić samobójstwo. Nie z powodu przysłowiowego "weltschmerzu". Prawdopodobnie sam nie potrafił by odpowiedzieć, dlaczego chciał się zabić. Jego zdaniem, śmierć powinna być wyborem, którego się dokonuje lub nie. Dlatego lepiej odebrać sobie życie własnoręcznie. Kiedy umiera się ze starości to tak, jakby skończył się czas na decyzję. Mimo tych głębokich przemyśleń, Lucien jest raczej prostym człowiekiem- pragnie jedynie przeżyć. Nawet, jeżeli uwielbia komplikować sobie życie, na przykład poprzez trzymanie się swoich małych rytuałów z uporem maniaka. Nie zaśnie, jeżeli nie sprawdzi wcześniej, czy gaz jest zakręcony, a drzwi dokładnie zamknięte. Nie tylko te wejściowe, ale również te prowadzące na balkon. 
Kiedy ojciec zdecydował się na przeprowadzkę, Lucien bardzo mocno ją przeżył; nie mógł spać ani jeść. Wszystko w nowym miejscu napawało go odrazą. Nie pomogły prośby ani krzyk, fizycznie nie był w stanie przystosować się do nowego domu. Z powodu awersji do zmian, tym, co najbardziej spędza mężczyźnie sen z powiek są zarażeni. Ma problemy z przestawieniem koszyka z owocami w mieszkaniu, jakąkolwiek zmianą wizerunku i najchętniej kupowałby po parę kompletów takich samych ubrań. Fakt, że człowiek z dnia na dzień zmienia się w odrażające monstrum wpędza go w panikę. 
Jeśli jego twarz nie wyraża obojętności, to rozjaśnia ją ledwo dostrzegalny uśmiech. Przez lekko uniesione kąciki ust, sprawia wrażenie wiecznie rozbawionego. W prawdzie nie należy do osób przesadnie zdołowanych, jednak cechuje go dość wisielcze poczucie humoru. Ludzie postrzegają go zwykle jako nieco wycofaną, niepewną siebie osobę. A Lucien po prostu nie przepada za mówieniem. Gdyby miał przyjaciół, to w ich gronie zapewne żartowałby, że lina uszkodziła mu struny głosowe. Za to uszy ma sprawne. Jest wdzięcznym słuchaczem i świetnie się bawi słuchając opowieści niezależnie czy dotyczą codzienności, czy fizyki kwantowej. Lubi brzmienie głosu drugiej osoby. Gadatliwy staje się jedynie pod wpływem alkoholu, a niestety ma słabą głowę. Nakłoniony w ten czy inny sposób do rozmowy, ma tendencje do snucia głębokich rozważań i popadania w zadumę. Najlepiej w jakimś odosobnionym miejscu, wysoko, poza zasięgiem innych. Nie, nie stroni od ludzi, po prostu lepiej mu się myśli, gdy jest sam. Ma skłonności do cichego oceniania ludzi. Jak zwykle milczy, tylko taksuje drugą osobę wzrokiem. A trzeba przyznać, że jest całkiem spostrzegawczy, chociaż nie wybitnie inteligentny. Ot taki, przeciętny. Nie uważa się za wyjątkowego, nie myśli nieszablonowo. Postrzega swoją osobę jako niewyróżniającą się kroplę w ocenianie ludzi. Cóż, teraz już kałuży.
Historia: Przeżycie próby targnięcia się na swoje życie to druga szansa od losu. Trzy nieudane samobójstwa, przeżycie wypadku samochodowego i zamachu to kpina.
Wszystko zaczęło się świetnie i uroczo. Dobra rodzina, piękny dom w Vermontville z ogromnym ogrodem, którego zazdrościli im sąsiedzi. Sześcioletni chłopiec kucał pod ceglanym ogrodzeniem, przyglądając się mrówkom wpełzającym na rzep sandała. I słuchał. Słów pełnych nienawiści i pogardy, płynących z ust dorosłych. O basenie wyłożonym brzydkimi kafelkami, o okropnej łukowatej werandzie i chorobliwie zielonej trawie. 
Żwirową alejką nadeszła wysoka kobieta pachnąca różami. Wzięła chłopca za rękę i pogłaskała po głowie. Mówią tak, bo zżera ich zazdrość, szepnęła i uśmiechnęła się. Czy to znaczy, że trzy lata później, gdy karetka zabierała wyrywającą się Helen ci sami ludzie zazdrościli Lucienowi chorej psychicznie matki? Może dlatego ojciec Luciena zdecydował się przenieść do Detroit. Może bał się, że będą chcieli ją ukraść. 
Po zniknięciu filaru, na którym opierała się cała rodzina o dziwo jakiś czas udawało im się funkcjonować, jak dotychczas. Część z obowiązków matki przyjęła na siebie Dolores- na ile dwunastolatka może zastąpić dorosłą osobę. Mijały lata, a każdy z domowników żyło własnym życiem. Mieszkali pod jednym dachem, ale to jedyne, co ich łączyło. Nie był to efekt awersji, czy jakichkolwiek negatywnych uczuć. Nie mieli wspólnych tematów do rozmowy, nie cieszyła ich perspektywa wspólnego spędzania czasu. Nikt też nie rozpaczał zbytnio z tego powodu. Nawet wybuch epidemii i wizja śmierci nie zachęciła Howlandów do zacieśnienia więzów.
Lucien zaczął się nudzić. Z początku wizja apokalipsy go przerażała, a może raczej zmiany, jakie czekały ludzkość. Bezczynne siedzenie w miejscu go uspokajało i sprawiało, że przestawał myśleć o grożącym ze wszystkich stron niebezpieczeństwie. Ta sielanka nie mogła trwać wiecznie. Ze względu na swoją znajomość chemii, mężczyzna, nie do końca dobrowolnie, został wciągnięty w handel lekami. "Przyjaciel" przekonywał Luciana, że jeśli chce przeżyć, to musi "ogarnąć dupę" i zacząć dbać o własny interes. Po czym sam padł ofiarą epidemii. Howland wiedział, że jest stracony w momencie, kiedy zaangażował się w farmaceutykę. Głównie przez niechęć do zmian. Z jej powodu kolejna przeprowadzka, tym razem od rodziny, sporo go kosztowałam ale nie przeżywał jej tak, jak poprzedniej. Potem wszystko jakoś samo się potoczyło. Biuro kontrolujące wyrób nielegalnego alkoholu w jego mieszkaniu, śmierć Rubby, potem Dolores. Lucien doskonale pamiętał własne kostki zbielałe od zaciskania się na poręczy wózka inwalidzkiego Alexandra. Pamiętał łzy, żłobiące jasne ścieżki na pooranej zmarszczkami twarzy. Nie było pogrzebu jako takiego. Patrzyli tylko, jak ciało okryte płótnem powoli zajmuje się ogniem. Czy Lucien płakał? Zapewne miał wilgotne oczy, przecież wypadało okazać smutek. Czy czuł cokolwiek? Nie był pewien. 
Kilkukrotnie był bliski śmierci. Parę dni po tym, jak Helen została zabrana do szpitala, samochód, w którym jechał z kuzynką zderzył się czołowo z ciężarówką. Z sześciu osób, biorących udział w wypadku, tylko Lucien uszedł z życiem. Potem trzykrotnie próbował popełnić samobójstwo. Za pierwszym razem rura, na której umocował linę, załamała się pod jego ciężarem. W drugim przypadku zwymiotował połknięte tabletki nasenne, bo zatruł się czymś, co jadł wcześniej. Przy ostatnim podejściu, lina z prześcieradeł stale się rozwiązywała. Jego irytacja osiągnęła apogeum, gdy jeden z klientów, który nie miał pieniędzy, by zapłacić za jakiś lek przyczaił się na mężczyznę w ciemnym zaułku. Pech chciał, że zbiegając za Lucienem ze schodów, niedoszły morderca potknął się i upadł na własny nóż. W ten sposób życie utwierdziło Luciena w przekonaniu, że cokolwiek nad nim czuwa, jest cholernie złośliwe.
Aparycja: Ani wysoki, ani niski- przeciętny. Pomimo dobrej kondycji, jest raczej drobny. Jasne włosy nosi zwykle zaczesane na jedną stronę, nieco kontrastują z ciemnymi brwiami. Ich łuk rzuca cień na przekrwione i odrobię opuchnięte, błękitne oczy. Sińce, podobnie jak usta o subtelnym, niemal kobiecym kształcie wyraźnie odznaczają się na tle bladej cery. Gdy świeci słońce, na nosie można dostrzec ledwo widoczne piegi. W dzieciństwie rodzina i inni złośliwi wołali za nim skrzat z powodu delikatnych rysów twarzy i specyficznym kształcie uszu. Zwykle nosi bardzo podobny zestaw ubrań; sweter nałożony na koszulę w różnych wzorach i kolorach i ciemne spodnie. Pomimo, że nie przykłada zbytniej wagi do ubioru ani uczesania, jego rzeczy zawsze są czyste i pachną najczęściej lawendą i herbatą. 
Orientacja: Panseksualny
Steruje: Enka.
Ciekawostki:
  • Boi się gołębi
  • Rzadko odsłania ramiona, bo nie przepada za chwaleniem się bliznami, jakie zostały po wypadku, 
  • Ilekroć zdarzy mu się odwiedzić ojca, zawsze wychodzi z naręczem książek, których zwykle nie czyta. Dokonują swojego żywota gdzieś na podłodze w mieszkaniu Luciena. 
  • Zawsze chciał mieć tatuaż. Na karku lub przedramieniu. W pierwszym przypadku byłyby to skrzydła symbolizujące wolność. W drugim zapewne jakiś głęboki cytat, bo- chociaż nigdy by się do tego nie przyznał- ma słabość do pompatyczności. Jednak nigdy nie zebrał się na odwagę i nie sądzi, żeby w przyszłości cokolwiek się zmieniło.
Inne zdjęcia: x x x x x x x

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz